wniesienie przedsiębiorstwa do spółki, a umowy zawarte przez to przedsiębiorstwo

Czy ktoś z Was również zastanawiał się nad tym jaki skutek wywiera wniesienie przedsiębiorstwa do spółki (jako aportu) na umowy zobowiązaniowe zawarte przez to przedsiębiorstwo?

Oczywiście wniesienie przedsiębiorstwa do spółki wywiera bardzo wiele różnych skutków, chodzi jednak o skutki związane z umowami, które to "przedsiębiorstwo" zawarło. Zastrzec należy rzecz jasna, że przedsiębiorstwo żadnych umów zawrzeć nie może, więc chodzi o zawarcie umów przez podmiot, który to przedsiębiorstwo prowadzi. Dotyczy to na przykład takiej sytuacji, w której osoba fizyczna prowadząc określoną działalność gospodarczą, zawiera szereg umów, najczęściej dwustronnie zobowiązujących i wzajemnych, a następnie zakłada spółkę, do której wnosi przedsiębiorstwo.

Część komentatorów (chyba większość) uważa, że wniesienie przedsiębiorstwa do spółki nie wywiera żadnego skutku w odniesieniu do umów. Innymi słowy strony umów są takie same, a umowy tak samo powinny być wykonywane. Do wywołania dalej idących skutków potrzebne są bowiem dodatkowe działania - przelewy wierzytelności i zmiany dłużnika. 

Czy jednak, aby na pewno? Powyższy pogląd bardzo często uzasadniany jest tym, że Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 25 czerwca 2008 r. (III CZP 45/2008) wskazał, iż poza zakresem pojęcia przedsiębiorstwa pozostają zobowiązania i obciążania związane z jego prowadzeniem, a zatem przeniesienie przedsiębiorstwa nie przenosi automatycznie zobowiązań i obciążeń. Treść art. 55(1) k.c. oraz art. 55(4) k.c. faktycznie zdaje się przekonywać, że definicja przedsiębiorstwa nie obejmuje zobowiązań i obciążeń. Jednakże, w skład przedsiębiorstwa niewątpliwie wchodzą wierzytelności (czy też szerzej rozumiane prawa). Dlatego w mojej ocenie można bronić poglądu, że przeniesienie przedsiębiorstwa na osobę trzecią, w tym wniesienie go do spółki jako aportu, przenosi na tę osobę wierzytelności przedsiębiorstwa, albowiem jest równoznaczne z dokonaniem przelewu (cesji) wierzytelności. Oznacza to, że będziemy mieć do czynienia z sytuacją, w której wierzyciel z danej umowy zmieni się - nie będzie nim dotychczasowa osoba prowadząca przedsiębiorstwo, lecz nowa osoba - spółka, do której przedsiębiorstwo jest wnoszone. Dłużnik natomiast pozostanie taki sam. Przy czym dojdzie do wzmocnienia zabezpieczenie kontrahentów przedsiębiorstwa poprzez dodatkową, solidarną, odpowiedzialność spółki za jego zobowiązania - kumulatywne przystąpienia do długu. Co ciekawe, oznacza to, że krąg stron umowy rozszerzy się, albowiem zamiast 2 stron będą 3 strony: kontrahent przedsiębiorcy (skupiający zarówno dług - dostawy, jak i wierzytelność - zapłata), przedsiębiorca - dłużnik z tytułu zapłaty, spółka - wierzyciel w zakresie dostawy. Oczywiście wszystko zależy jeszcze od treści poszczególnych umów, mogą one bowiem zawierać wymóg zgody drugiej strony na przelew wierzytelności lub tak zwaną klauzulę change of control odnoszącą się bezpośrednio do kwestii "zmiany kontroli" nad przedsiębiorstwem i przewidującą określone skutki z tym związane. 

Wszystko wydaje się dosyć jasne... ale co z umowami o charakterze okresowym lub ciągłym, które cały czas trwają. Przykładowo osoba prowadząca przedsiębiorstwo zawarła umowę na comiesięczne zamówienia określonego produktu przez następne 20 lat w zamian za comiesięczne uiszczanie ceny, po czym w 10 roku obowiązywania umowy wniosła przedsiębiorstwo do spółki. Zgodnie z wcześniejszymi rozważaniami wierzytelność z umowy raczej przejdzie na spółkę, więc to na jej rzecz winny być dokonywane dostawy. Dłużnikiem dalej będzie zaś przedsiębiorca. Pytanie jednak co z solidarną odpowiedzialnością spółki? Wydaje się, że gdyby przedsiębiorca miał konkretne długi związane z wykonywaniem takiej umowy (przykładowo zaległości w zapłacie), to będzie za nie odpowiadał solidarnie ze spółką. Wynika to bowiem wprost z art. 55(4) k.c. Co jednak z długami przyszłymi, wynikającymi z dostaw, które będą dokonywane już po wniesieniu przedsiębiorstwa do spółki. Treść art. 55(4) k.c., zdaje się sugerować, że dotyczy on zobowiązań istniejących w chwili nabycia przedsiębiorstwa: 

Nabywca przedsiębiorstwa lub gospodarstwa rolnego jest odpowiedzialny solidarnie ze zbywcą za jego zobowiązania związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa lub gospodarstwa, chyba że w chwili nabycia nie wiedział o tych zobowiązaniach, mimo zachowania należytej staranności. Odpowiedzialność nabywcy ogranicza się do wartości nabytego przedsiębiorstwa lub gospodarstwa według stanu w chwili nabycia, a według cen w chwili zaspokojenia wierzyciela. Odpowiedzialności tej nie można bez zgody wierzyciela wyłączyć ani ograniczyć. 

W mojej ocenie jednak dopuszczalna byłaby interpretacja, z której wynikałoby, że również za takie zobowiązania solidarnie odpowiedzialna będzie spółka. Zwrot "w chwili nabycia nie wiedział o tych zobowiązaniach" należałoby bowiem rozumieć w ten sposób, że brak wiedzy dotyczy nie tylko samego faktu istnienia zobowiązań, ale w przypadku umów wykonywanych również w przyszłości - również podstaw powstania takich zobowiązań - czyli przykładowo konkretnych świadczeń wzajemnych kontrahenta. Nie ma bowiem powodu dla którego nabywca przedsiębiorstwa (spółka) miałby ponosić solidarną odpowiedzialność za zobowiązania już istniejące, które zostały wykonane na rzecz przedsiębiorcy, a nie miałby ponosić takiej odpowiedzialności za zobowiązania, które powstaną w związku z wykonywaniem umowy na jego rzecz. Innymi słowy jeżeli spółka odpowiada solidarnie za te pierwsze zobowiązania, to tym bardziej powinna odpowiadać solidarnie za te drugie zobowiązania, które wynikają ze świadczeń wykonywanych na jej rzeczy. Jak ulał pasuje w tym przypadku posłużenie się tak zwaną argumentacją a fortiori. 

Oczywiście powyższy pogląd jest do pewnego stopnia kontrowersyjny, jednakże może być on z powodzeniem forsowany, czego mam praktyczne przykłady.

1 komentarze:

  1. Ja się zastanawiałam... nie raz. Przy okazji wskazywania prawnych aspektów/ skutków/ konsekwencji przyjęcia konkretnego scenariusza restrukturyzacji podmiotu prowadzącego przedsiębiorstwo bądź zorganizowaną jego części, będącą przedmiotem transakcji i... w całości zgadzam się z opinią Autora. Fakt, że nigdy prawidłowość takiej koncepcji nie została poddana analizie przez sąd rozstrzygający ewentualny spór... a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń